Czasu mało ale z informacji mam tylko tyle, że powstaje książka, bardzo mocno oparta na tym wszystkim co tu znajdziecie. Gdy tylko prace się zakończą i znajdzie się wydawca, to na pewno Was poinformuję o tym fakcie.
Celuję, że będzie to pozycja elektroniczna. Staram się też by było to wydanie papierowe.
Ale czy mi się to uda? Czas pokaże.
Pozdrawiam was ciepło.
Jestem...
Pozałatwiałem co miałem pozałatwiać. Wziąłem się w garść i ogarnąłem wszystkie nurtyujące mnie tematy. Ułożyłem wszystko zgodnie z tym jak być powinno. I oto jestem...
Po pierwsze:
Ponownie gram w radiu Asymetria. Najczęściej można mnie posłuchać w środy od 20:00. www.radioasymetria.net Zapraszam.
Po drugie:
Czas najwyższy odkurzyć blogasa i wrócić do starej dobrej formy. Paluszki już mie swędzą(i nie dlatego , że są brudne :P) do pisania. Trochę rzeczy muszę streścić i opisać. A wydarzyło się całkiem sporo.
Ale powoli. Następnym razem napiszę więcej...
Badania wyszły lepiej co jest dobrą wiadomością. Zaczynam już też spokojnie ufać osobie o której wspominałem w poprzednich wpisach. Czasem moja pomysłowa wyobraźnia tak sie nakręci , że nawet najbardziej absurdalna myśl wydaje się rzeczywista. Ale walkę z tym podjąłem. I nawet widzę powoli pierwsze efekty. Pozytywne efekty.
Czasem jak tak się nakręcę na te swoje głupie myśli, że potem jak ją widzę to nie mam siły jej w oczy spojrzeć. Czasem walczę z tymi myślami niczym Kościuszko pod Racławicami. No bo ona cały czas mi pokazuje, że jej zależy a ja(na szczescie juz coraz mniej) mam czasem wątpliwości przez te moje głupotki. I potem jestem wściekły na siebie.
Ostatni mój wkręt. Kolega z pracy kupuje mieszkanie, do mnie przyszedł mail reklamowy o super ofercie na kawalerkę. Napisałem więc do niej, że może szukamy mieszkania bo mam takiego maila. Napisała, że dostała to samo, wiec ponowiłem pytanie czy szukamy? Nie odpisała i moja wyobraźnia spiskowa już zadziałała. Co prawda myśli te zwalczyłem bardzo szybko śmiejąc się z nich ale nerwów mi troche napsuła ta wyobraźnia.
Myśl była następująca. Ze nie odpowiedziała a to znaczy, że coś kombinuje. I zapewne jednak szuka mieszkania, kawalerki. No i za pewne dla niego by mógł w Poznaniu zamieszkać. Wiecie co? Ta myśl mnie zmroziła, szarpnęła, zdenerwowała i powiedziałem sobie BASTA!
Ja rozumiem, że miłość jest ślepa ale na litość Boską chyba bym to zauważył to raz, a dwa, Ona taka nie jest. Na pewno nie Ona. To raczej nie możliwe. I nie dlatego, że nie chcę o tym słyszeć ale dlatego, że ona nie była by tak perfidna. Myślcie co chcecie, mówcie co chcecie a i tak nie uwierze.
Jeśli czytasz to Miśku to proszę... powiedz mi, że tak nie jest. A jeśli jest to proszę o prawdę. Nie zapominajmy, że najgorsza prawda jest setnie razy lepsza od najpiekniejszego kłamstwa.
(Widzicie niby zwalczylem ale takie mysli we mnie ziarnko niepewności sieją i potrzeba mi wtedy choć słowa od Niej, że wszystko jest ok i mam się nie martwić i ja się uspokajam wtedy)
Tak więc moja myśl przegrała w starciu ze mną. Uczę sie być lepszy z dnia na dzień i widzę postępy. I to jest piekne. A i Ona wydaje sie być szcześliwsza i to jest najważniejsze. W konfrontacji z jej szczęściem moje zdrowie schodzi na dużo dalszy plan. Choć też jest ważny. Jednak ona najważniejsza. Oczywiście jedno z drugim (kiepsko to brzmi ale nie mam teraz nic innego na języku) sie mocno wiąże i to jest największa motywacja dla mnie by zdrowieć. ONA!
Nastała noc. Ludzie powoli w swoich łóżkach oddają się w objęcia snu. Ja trwam... Trwam bijąc się, tocząc coraz to zacieklejsze boje z własnym strachem, obawami czy myślami. Coraz częściej nie potrafię uspokoić swojego sercam które niczym rozszalałe zwierze galopuje w mojej piersi. Czuję coraz mocniej, że wszystko mi sie wymyka z rąk, wymyka mi się pomiędzy palcami u moich coraz to silniej drżących dłoni.
Gdzieś we mnie tlą się jeszcze resztki nadziei. Jednak one z dnia na dzień przygasają, Chciałem walczyć, miotać się jak ryba w sieci ale im bardziej to czynie tym mniej we mnie spokoju a więcej łez w oczach. Zaczyna brakować mi sił. Czuję się szalenie samotny ale nie mam o to do nikogo pretensji. Sam sobie jestem winien. Wszystkich znajomych, tych , którzy chcieli być wazni w moim życiu odepchnąłem. Teraz dzieje sie to samo. Są osoby, które, z tego co mówią, chcą być w moim życiu obecne i mi pomocne. Cieszę się z tego ale nie moge, nie potrafię im w to uwierzyć. Choć bardzo się staram to rany które otrzymałem od nich są bardzo głębokie i wiele wody upłynie choć się odrobinę zabliźnią. Pytanie tylko czy im starczy cierpliwości do mnie? Mam nadzieję, że tak, Inaczej koło życia zatoczy ponownie krąg.
Z dnia na dzień jestem coraz słabszy. Coraz bardziej robie sie obojętny na praktycznie wszystko. Wiem, że tak nie powinno być ale ciężko mi samemu walczyć. Bym był nie fair gdybym nie wspomniał o tym, że jest osoba, która próbuje mnie wspierać, stara sie jak może. Wiem, widzę to, czuję to ale niedawno ta osoba wbiła mi nóż w plecy co piecze do dziś. Chcę jej wybaczyć, chcę zapomieć, próbuje... ale rana jest jeszcze zbyt świerza i ból siedzący we mnie jest jeszcze silniejszy. Pisałem ostatnio , że ze zdrowiem jest do bani... jest tak nadal ale mam wolę walki w sobie i te walkę wygram. Chyba, że znowu ta osoba mi nóż wbije gwałtownie lub też powoli, sukcesywnie będzie go wbijać swoim postępowaniem w pewnych sprawach, w moje plecy. Kiedy to zrobi... poddam się.
Jestem dziwny. Jest po północy a ja siedzę, piszę, w sercu i duszy modlę się za wszytkich, którcyh znam. Szczególnie modle się, i proszę Boga o szczęście, zdrowie i brak trosk o osoby, która chce mi pomóc a której nie potrafię, póki co zaufać.(ale to się zmieni z czasem o ile nie wyjdzie nic nowego)
Proszę Cię Panie Boże jeśli ona ma być szczęśliwa i radosna a kosztem tego jest moje zdrowie i życie to jestem gotów. Tu teraz w każdej chwili zawołaj mnie do siebie a stanę u Twych bram. Jednak ostrzegam, że rozliczę Cię z tego...
Póki co kładę się spać by uspokoić swoje skołatane serce. Może jednak uda się zdrzemnąć choć chwile.
Pytanie tylko czy rano się obudzę?
Prawdopodobnie koszmary przeszłości powracają...
Wizyta kilkudniowa w domu przeplatana wyjazdami do Warszawy. Badania, nerwy i wygląda na to, że sezon 2 moich bojów z chorobą czas zacząć. Jednak i tym razem się nie poddam. Nie ja...
Ostatnio poznalem sympatyczna niewiastę... Niby jest fajnie i wogóle ale ona woli chyba bardziej spędzać czas ze swoim telefonem niz ze mną. Jak jesteśmy razem ona wysyla 5 do 10 smsów w ciągu 2 godzin do... i to jest najciekawsze ,...do niego. Nie wiem jak go nazwać... Kolega.... koledze nie pisze się pewnych rzeczy... przyjaciel... hmmm może i tak ale przyjacielowi nadal sie nie pisze niektórych słów... kochanek... hmmm chyba raczej nie (nie mam pewnosci)... Jednak zastanawia to, ze wszystko co robi jest poprzedzone sprawdzeniem telefonu i zawartości skrzynki odbiorczej.
Najgorsze jest to, że ukrywa to wszystko myslac, że nie widzę a ja widze bardzo dokładnie... Ostatnio poszła ze słowami: Muszę coś sprawdzić w lodówce - i poszła zrobić to zabierając telefon. A ja zobaczylem, ze wyjęła sos czosnkowo miodowy i napisala smsa. Poczułem się jak osioł...(sos kupila nie dalej jak tydzien temu a nie zużywa się go szybko) Poczułem się bardzo źle i tak się czuje do teraz.... Spać nie można, w głowie kotłuje sie milion myśli i wszystkie mówią mi, że nie jest dobrze, że zaczynam byc chyba spychany na margines. A może ona po prostu chce, próbuje mi pokazać gdzie jest moje miejsce w szeregu? I nie jest ono najlepsze bo nawet z komórką przegrywam...
Jedno jest pewne. Tak dalej być nie może. Coś z tym zrobie i to całkiem szybko bo wykończę się nerwowo a teraz nerwy muszę jednak mieć na wodzy bo czeka mnie kolejne starcie walki o życie. I potrzeba mi wsparcia a nie oszustw...
Cóż mogę wam napisać więcej... Tylko tyle, że będę walczył o zdrowie. Ale widzę, że wsparcia mieć nie będę , Chyba że tamten gość od smsow jest naprawde zajebisty i może ja do niego napisze? Może on mnie podniesie na duchu gdy z każdej strony życie kopie mnie i tak już leżącego? Może faktycznie on jest szczęściarzem że ją ma? Chciałbym przestać się tym zadręczać ale nie potrafie... to boli... a koło życia zatacza krąg...
Mam nadzieję, że będę miał jeszcze wiele wpisów tutaj bo mam zamiar informować was na bieżąco o sytuacji na linii frątu między mną a tym co mnie psuje od środka...
Zastanawiam się też nad słowem kocham... chyba ciężko będzie mi kiedykolwiek je jeszcze wypowiedzieć.
Póki co życzę wam miłego dnia bo właśnie za moim oknem budzi się kolejny dzień... Zapewne będzie cudowny gdyż mam zamiar sie cieszyć nim jakby był moim ostatnim :)
Do przeczytania...
Licznik odwiedzin: 76 276 (wersja testowa)
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Chcesz wiedzieć to napisz:
GG: 11108043