treści przeznaczone dla dorosłych

Aby tu wejść musisz mieć ukończone 18 lat.

Wiem czego chcę... A TY?

Samo życie

Jakie są naprawdę kobiety?

Pytanie na które niejednokrotnie próbowano odpowiedzieć. Bezskutecznie. Dlaczego więc ja je zadaje? Gdyż spotkała mnie zabawna (znowu) suytuacja z żoną mojego kolegi*, którą to ja widziałem po raz pierwszy w życiu a ona mnie. Co ciekawe kolegę spotkałem po 7 latach jego tułaczki po kraju i nie tylko.
Spotkalismy się przez przypadek. Zaprosił mnie do siebie bym zoabaczył jak mieszka i poznał jego żonę. Uprzedził mnie, że czasem jego kobieta bywa nie w humorze (pokażcie mi taką która nie bywa.... oswiadczę jej się z miejsca!) i wtedy bym nie zwracał na to uwagi. Umówiliśmy się za kilka dni.
Przyszedł dzień odwiedzin. Kupiłem dobre winko by tak z pustymi łapkami nie iść. Kupiłem kwiaty dla żony mojego kolegi. Myślałem, że tak wypada...
Poszedłem pod wskazany adres i zapukałem do drzwi.
- Zaraz !!! - usłyszałem zza drzwi damski głos.
Pierwsze co mi przyszło na myśl to odwrócić się na pięcie i zwiać gdzie pieprz rośnie. jednak po chwili powiedziałem sobie, że to nie jest w moim stylu. Ja się tak łatwo nie poddaje.... choć zazwyczaj potem tego załuję... ale co tam, stoje dalej.
Po kilku chwilach usłyszałem dźwięk otwieranych zamków. Po tym "zaraz" (nie mylić z bardzo dużą bakterią) wyobraziłem sobie tą Panią jako bazyliszka.
- Pewnie jest duuuuuuża (nie mam nic do dużych pań), ma pryszcze, tłuste włosy i takie tam. - pomyślałem i wzdrygnąłem się.
Drzwi otworzyła mi blondynka średniego wzrostu i slicznej buzi. Figurę też miała niczego sobie. Jej mina zdawała się pytać:
- Czego chcesz łajzo?
Spojrzała na mnie od góry do dołu. Tak po prostu. bez skrępowania. Rzec by można, bezczelinie.
- Czego? - spytała z wyrazem mordercy na twarzy.
Byłem twardy.
- Ja do męża. Jest może?
Znowu mnie zmierzyla.
Tak po chwili sobie pomyślałem, że fajnie muszę wyglądać. Pytam się o męża. Stoję z kwiatami w jednym ręku a z winem w drugim.
- Ja pier... - pomyślałem
Kobieta znowu spojrzała na mnie, odwróciła się i krzyczy:
- Do ciebie !!!
Z drugiego pokoju dochodzi mnie głos.
- Kto to? - słyszę kolegę.
Kobieta wzrusza ramionami.
- Jakiś gej ! - odpowiada i gdzieś odchodzi.
Nie wiem jaki miałem wyraz twarzy ale pewnie był zabawny.
Po chwili w drzwiach ukazał się mój kolega.
- Cześć. Wejdź proszę.
Wszedłem. Mieszkanko było skromne ale miało w sobie coś urokliwego. Widać, że było zadbane. Widać było kobiecą dłoń. Muszę przyznać, że osoba która urządzała to mieszkanko miała gust.
Wręczyłem kwiaty kobiecie, która mnie tak oryginalnie zwitała. Chyba nawet przez moment pojawił się na jej twarzy lekki usmiech. Wino dałem koledze.
- Nie gniewaj się za Anię. Ma chyba trudne dni - powiedział patrząc na odchodzącą do kuchni żonę.
Nie wnikałem co kryło się pod powiedzeniem trudne dni. Czy to starcie z teściową? Czy z własną mamą? Może kłótnia z panem z zieleniaka? Może kłótnia z mężem? A może po prostu okres.... Trudno przewidzieć.
Usiedliśmy. Kolega coś grzebał w kompie i rozmawiał ze mną. Wina nie ruszaliśmy.
Po dłuższej chwili przyszła Ania do nas i oznajmiła, że idzie do sklepu. Po chwili wyszła z domu.
Siedzieliśmy i gadaliśmy o starych czasach i zamilowaniach. Sprzęcie RTV i takich tam. Wszystkim co z punktu zainteresowania kobiety jest nieciekawe.
W pewnym momencie kolega włączyl na komputerze Managera piłkarskiego i poprosił o pomoc w grze. Dobry nie jestem ale co dwie głowy to nie jedna a piłkę lubie wiec czemu nie.
Zacząłem doradzac choć najlepiej nam nie szło.
- Musimy się uwijać bo jak przyjdzie Ania to wyłączam. Nie lubi jak gram na komputerze.
Spojrzałem na niego.
- Nie wierze, że jest pantoflarzem - pomyślałem.
- Ok - powiedziałem.
Pograliśmy chwilę jeszcze. Gdy przyszła Ania.
Od wejścia zmierzyła nas ostrym wzrokiem. Wzrok ten przeszył mnie na wylot. Czułem jak zamieniam się w kamień.
- Bazyliszek przy niej to pestka - przemknęło mi przez myśl.
Po chwili złapałem sytuacje. Siedzieliśmy we dwóch obok siebie. Zapewne wyglądało to co najmniej dwuznacznie.
Dyskretnie odsunąłem się od kolegi.
- Co robicie? - spytała i wychiliła się do laptopa.
Kolega w panice zaczął zamykac grę.
- Coś tam ukrywacie przede mną. - stwierdzila gdy zajrzała w ekran a kolega chwile wczesniejw łączył onet.
- Oglądacie pornografie, świnie jedne. Albo gejowskie strony jakieś pewnie, a może pedofile z was co?
Kolega się zmieszał. Ja lekko zagrzałem.
- Nie my tylko ... - próbował się wyłgać kolega.
- ... co tylko zboczeńcy jedni. Pornografia wam we łbach tylko!
Przez moment miałem ochotę wyjść.
- Jak mozecie na takie rzeczy patrzeć. Świntuchy. Bezwstydne swintuchy!
W końcu nie wytrzymałem.
- Dość! - powiedziałem stanowczo, po czym skierowałem się do kolegi - Powiedz jej prawdę bo mnie coś zaraz tu strzeli.
Spojrzał na mnie z prośbą o ratunek w oczach.
- My tylko graliśmy w Managera! - powiedział
Ania stała i patrzyła w bezruchu na niego.
- Graliście w managera. - powtórzyła
- Tak graliśmy w managera! - potwierdziłem.
Opuścila ręce zrezygnowana.
- Kur... czemu to nie pornografia - stwierdziła odchodząc.
Spłynąłem na fotel. Kobiety to zawsze zagadka...
- Pantoflarz na serio - pomyslałem patrząc na kolegę.

* Imienia kolegi celowo nie ujawniam. Imię jego zony zmieniłem.